OKNO NA ŚWIAT

Zupełnie na luzie, wyjątkowo bez stresów, siedzę sobie w mojej norze i rozpalam w piecu. Jest to stara kaflowa produkcja i przy okazji jedyne źródło ciepła podczas zimy. Jak podsypię go uranem, rozjarza przestrzeń do trzynastu stopni i mamy Hawaje Proszę Państwa.

Niestety ostatnimi czasy powiewa znad Kamczatki i wizja raju utraconego świszczy przez okna, które pamiętają jeszcze słodkie czasy okupacji. Wpada Johan:

- Edmund, chłopie, nie uwierzysz, zrobiłem interes życia.

- Johan już się boję. O co chodzi?

- Wyobraź sobie siedzę sobie w domu i słyszę domofon. Podnoszę słuchawkę i pytam : Czego?

- No i...?

- No czekaj, daj skończyć. Podnoszę ten domofon, a tam facet duka do mnie w polsko-niemieckim dialekcie i nie mogę go za nic zrozumieć.

- O czym ty mówisz Johan?

- No czekaj Ed. Wpuszczam kolesia, bo mnie, przysięgam, zaciekawił i on mi mówi, że podczas wojny kiedyś mieszkał w tym mieszkaniu i ma do mnie interes.

- Nie, Johan. To brzmi dziwnie.

- No czekaj, czekaj. On mi mówi, że chce kupić ode mnie okna, bo je razem z dziadkiem strugał za gówniarza i to jakaś pamiątka rodzinna i sentyment ma i w ogóle.

- Nie, nie, nie to nie jest to co myślę Johan, prawda?

- Czekaj, mówię! To ja do niego, wiesz trochę w czubie miałem, że go powaliło chyba.

- Błagam powiedz, że to koniec historii, i że wykopałeś go za drzwi.

- No nie, jasne, że nie.

- Kurwa mać, Johan!

- Ed, spokojnie, to nie koniec. I on wtedy wyciąga gruby zwitek euro i mi mówi, że mi za nie dobrze zapłaci parę stów. Wiesz, że jestem spłukany, to mówię: Pokaż Pan te pieniądze! A tam, Ed mówię ci, ze 400 euro było, to się nawet sekundy nie zastanawiałem i mówię, żeby brał te okna.

- Nie wierze własnym uszom! Opchnąłeś okna w środku zimy?!

- No! Super interes, nie?! A na dodatek koleś był tak równy, że przyniósł mi kartony, to od razu okleiliśmy dziury i jest picuś glancuś.

- Nie mogę, muszę to zobaczyć.

Wpadam obok, do mieszkania tego kretyna, które znajduje się tuż nad moim i rzeczywiście witają mnie dwie wnęki zaklejone kartonami po telewizorach firmy Panasonix i sklejone szarą taśmą. Nie minęło nawet parę godzin od demontażu, a kartony zdążyły już zamarznąć i przypominają kolorem i fakturą ściany iglo wyrzeźbione w gównie, przepuszczające wszystko, oprócz ptaków. Temperatura w pokoju spadła blisko zera i woda w umywalce zdążyła się już ściąć na amen.

- Johan, to się w pale nie mieści. Przecież to przechodzi ludzkie granice jakiejkolwiek obliczalności! Jest połowa stycznia, ty skończony półmózgu , jak masz zamiar przeżyć tu choćby dzień? Już na dworcu jest cieplej!

- Ed, może rzeczywiście jest troszkę chłodno, ale uważam, że panikujesz.

- Chłodno?! Chłopie tu się białko ścina! Chwała Bogu, że masz piec.

- No, niekoniecznie.

- Jak to, nie rozumiem?

- Piec demontujemy z kolesiem jutro, bo dziś jest za ciemno, a wiesz, że mam prąd na lewo i nie mogę świecić wieczorami.

- Słucham?

- No tak. Powiedział mi, że da mi jeszcze stówę jak będzie mógł zdjąć kafle z pieca, bo też ma sentyment. A sam wiesz, no w końcu to piec kaflowy, bez nich nie grzeje.

- To powiedziałem mu, że dorzuci jeszcze pięćdziesiąt, to może sobie wziąć cały. Nieźle, nie?

- 550 eurasów za jeden dzień. Ma się ten łeb. To co Ed piwko?

Johan podaje mi zamarznięte na amen piwo, które przymarza mi do ręki. Opadły mi ręce. Nie wyobrażam sobie, żeby ten człowiek kiedykolwiek mógł mieć dzieci. To DNA jest zatrute, jest złe. Uspokajam się papierosem, z ust dymi się jak z parowozu. Mówię już zupełnie opanowany:

- To co Johan ja lecę do siebie, wpadnę rano po zwłoki.

- Nie no Ed co ty, zostawisz mnie w tej zamrażarce? Chodźmy do ciebie, rozmrozimy parę piwek i opijemy sukces? Słuchaj, ja stawiam. Co ty na to?

Dante, siódmy krąg piekieł.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Rozkład jazdy

31.07.2010 - 18:00
Piano Bar Maestro Olo Majos

31.07.2010 - 21:00
Electro-Punky Pink Party z Dj Lolą

01.08.2010 - 15:00
Leniwe otwarcie Art Cafe Kalambur

01.08.2010 - 18:00
Piano Bar Olo Majos

04.08.2010 - 21:30
Matej ze Środy

Warto wiedzieć

Kalambur doczekał się młodszej o 25 lat siostry. Nazywa się Kalaczakra i sąsiaduje ze swoim starszym bratem drzwi w drzwi. Jest niepaląca, stroni od alkoholu i ma odjazd na punkcie koła czasu, cokolwiek by to nie znaczyło. Jednym słowem - Zapraszamy.

Sonda

Moje ulubione miejsce spotkań to: