Powstanie Kalambura wiąże się z osobą Bogusława Litwińca, założyciela i głównego animatora teatru. Przyjechał do Wrocławia w 1955 roku po ukończeniu studiów na wydziale fizyki teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego i rozpoczął pracę jako asystent fizyki na Uniwersytecie Wrocławskim.
Jednocześnie szukał kontaktów ze studenckim kręgiem teatralnym. Poza tradycyjnymi teatrzykami amatorskimi w miejscowym środowisku akademickim działał studencki teatrzyk satyryczny Ponuracy. Litwiniec nawiązał kontakt z jego kierownikiem Januszem Wasylkowskim oraz reżyserem Zbigniewem Wójcikiem. W 1956 roku ambicje kulturotwórcze Ponuraków urosły. Pojawiła się możliwość założenia własnego czasopisma. Grono autorów Ponuraków, wzmocnione kilkoma młodymi poetami, rozpoczęło wydawanie dwutygodnika kulturalnego Poglądy, pierwszego czasopisma studentów i młodej inteligencji wrocławskiej. W momencie rozpoczęcia edycji czasopisma przestali istnieć Ponuracy. Oczywiście, poza gronem redaktorów Poglądów pozostała znaczna grupa aktorów, muzyków, organizatorów, którzy pozbawieni wsparcia kolegów władających piórem wałęsali się przez prawie dwa lata bezproduktywnie. Do nich pod koniec 1957 roku, gdy redagowanie Poglądów z różnych przyczyn stało się bardzo utrudnione, zwrócili się Michaluk i Litwiniec z propozycją wstąpienia do nowego zespołu teatralnego. Stanęli przed problemem: reaktywować Ponuraków czy powołać do życia coś nowego?
Ponuraków nie wypadało wskrzeszać bez udziału większości ich czołowych animatorów. Postanowiono więc, że powstanie nowy zespół o nowej nazwie.
Dwaj założyciele podzielili się rolami: Eugeniusz Michaluk (polonista) zajął się stroną literacką pierwszego spektaklu oraz wymyślaniem szyldu dla teatru (jemu to zawdzięczamy nazwę Kalambur), Litwińcowi powierzono skompletowanie zespołu oraz obowiązki reżysera i wszystkie czynności wiążące się z tą funkcją. Po kilku miesiącach prób, w kwietniu 1958 roku odbyła się premiera pierwszego spektaklu Kalambura - „Konfiskata gwiazd" Młodzieżowym Domu Kultury). Spektakl starał się dać odpowiedź na wiele nagromadzonych w owym czasie pytań. Nastąpiło również wyartykułowanie zasad, którymi miał się odtąd kierować Kalambur przez wiele następnych lat. Do zasad tych należało zwłaszcza przekonanie, że twórców studenckich nie powinien obowiązywać przymus tradycji, stylu, gatunku, że w imię swobody wyobraźni i skuteczności działania mogą używać wszystkich możliwych środków wyrazu teatralnego.
Po sformowaniu zespołu i zaprezentowaniu pierwszej wypowiedzi scenicznej największy problem stanowiła sprawa własnego dachu nad głową. Kłopoty lokalowe Kalambura trwały prawie sześć lat. Przez ten czas zespół spotykał się i odbywał próby w bardzo różnych miejscach: w stołówkach, mieszkaniach prywatnych, w biurach Rady Okręgowej ZSP (kiedy kończyło się urzędowanie), nawet pod gołym niebem. Większe przedstawienia realizowano na wynajętych scenach teatrów zawodowych. Grano też w salach wykładowych, zwłaszcza te widowiska, które nie wymagały specjalnie skomplikowanej oprawy scenicznej. Kilka mniejszych spektakli wystawiono w mieszczącym się w piwnicach obecnego Teatru Lalek, studenckim klubie Hades. Zarówno Hades jak i drugi klub studencki Od Nowa ze względu na swoją niewielką powierzchnię nie nadawały się do prezentowania większych form teatralnych. Pod koniec 1959 roku został otwarty reprezentacyjny klub studencki Pałacyk.
Niestety, nie przewidziano w nim sceny, wobec czego należało znaleźć w tym obszernym budynku pomieszczenie na choćby skromną działalność teatralną. Wówczas kalamburowcy wtargnęli do piwnic Pałacyku nieobjętych remontem i walcząc ze szczurami sami wynieśli węgiel, założyli instalację elektryczną pomalowali ściany, pracując jednocześnie nad nowym programem. Powstała malutka scenka z widownią na sześćdziesiąt miejsc, na które upychano niekiedy ponad sto osób. W tych warunkach mogły powstać przedstawienia o jedynej możliwej formie, to znaczy kabaret literacki. I tak narodził się kabaret Kalamburek w piwniczce, której nadano nazwę Pod Edulem.
O, Edulu, Tyś prymusem
Gębą całą!
Ty się karmisz spirytusem,
A my chałą!... [1]
To fragment kalamburowego hymnu, który odtąd śpiewano po każdej premierze i podczas ważniejszych uroczystości teatralnych.
Śpiewało się w owym czasie na studenckich scenkach często. Przede wszystkim w programach kabaretowych, w których dominowała groteska i satyra. Nieco później popularna stała się również piosenka liryczna. Czołowymi kalamburowymi kompozytorami byli: student-grafik Andrzej Bień oraz niedoszły historyk sztuki Ryszard Uklański. Teksty piosenek pisali: Jan Czopik, Jerzy Jankowski i Eugeniusz Michaluk - poloniści-poeci, Ryszard Wojtyłło - geolog, Marian Ciupka oraz Bogusław Litwiniec. A śpiewali prawie wszyscy - jedni lepiej, inni gorzej. W Kalamburze, podobnie jak w innych zespołach studenckich, obowiązywała zasada: każdy jest zdolny do wszystkiego. Wspólnie szyto kostiumy, robiono dekoracje i rekwizyty, rozlepiano plakaty, wspólnie transportowano dobytek teatru z miejsca na miejsce.
Kabaret Kalamburek, rozpatrywany w kategoriach estetycznych, znaczył niewiele, stanowił jednak dobrą okazję do manifestowania specyficznego poczucia humoru zabarwionego surrealizmem. Był również doskonałą szkołą sztuki aktorskiej i żywego współdziałania z widzem. Panująca w nim konwencja, przyjęta zresztą z konieczności (mała salka), przysłużyła się do tego, że aktor, chcąc nie chcąc, musiał reagować na nieprzewidziane komentarze publiczności, której siedział nieomal na kolanach. Okoliczności te nauczyły kalamburowców między innymi cennej sztuki improwizacji.
Polecamy
Zaloguj się
Przyjaciele
Najnowsze wiadomości
Rozkład jazdy
31.07.2010 - 18:00
Piano Bar Maestro Olo Majos
31.07.2010 - 21:00
Electro-Punky Pink Party z Dj Lolą
01.08.2010 - 15:00
Leniwe otwarcie Art Cafe Kalambur
01.08.2010 - 18:00
Piano Bar Olo Majos
04.08.2010 - 21:30
Matej ze Środy












